środa

Zatrzymanie oddychania u psa

Czy wiecie co zrobić kiedy wasz psiak przestaje oddychać? Poczytajcie poniższy artykuł zatytułowany Zatrzymanie oddychania u psa.
"Jeżeli Twój pies przestał oddychać, musisz działać bardzo szybko...
Przede wszystkim należy sprawdzić czy przepływ powietrza nie został zatamowany przez ciało obce.
Jak usunąć tego typu przeszkodę?
Jeżeli pies jest mały możesz unieść go za tylne nogi do góry i potrząsnąć nim kilka razy.
Jeżeli pies jest duży połóż go na boku i postaraj się usunąć ciało obce używając np. długich szczypiec.
Jeśli ciało obce nie jest przyczyną zatrzymania oddychania należy zastosować
Sztuczne oddychanie metodą usta - nos
•  połóż psa na prawym boku, z głową odchyloną do tyłu i zamkniętym pyskiem
•  wdmuchnij w nos psa powietrze sześć razy. Pamiętaj aby siłę wdmuchnięć dostosować do wielkości psa.
•  jeśli oddech powrócił, uważnie obserwuj stan psa.
•  jeżeli nie doszło do przywrócenia oddychania, zastosuj metodę usta - nos z częstotliwością 1wdech co 3 sekundy, czyli 20 wdechów na minutę.
•  jeżeli oddychanie nie zostanie przywrócone w ciągu 10 minut, dziąsła i język są sine, źrenice rozszerzone i brak odruchu mrugania, można przyjąć że pies jest martwy.
ZATRZYMANIE AKCJI SERCA
•  połóż psa na prawym boku
•  jeżeli udzielasz pomocy dużemu psu; połóż nadgarstek dłoni za lewym łokciem psa, między trzecim, a szóstym żebrem
•  jeśli pies jest mały: kciuk ręki umieść po prawej stronie klatki piersiowej, a palce pozostałe oprzyj po przeciwnej stronie, między trzecim, a szóstym żebrem, zaraz za lewym łokciem.
•  wykonaj 10 szybkich ucisków
•  jeżeli doszło do odnowienia akcji serca obserwuj stan psa.
•  w przypadku gdy akcja serca nie powróciła kontynuuj masaż serca z częstotliwością 10 ucisków co 6 sekund.
•  jeżeli w ciągu 10 minut akcja serca nie powróci, dziąsła i język są sine, źrenice rozszerzone i brak odruchu mrugania, można przyjąć, że pies jest martwy.
ZATRZYMANIE ODDECHU I AKCJI SERCA.
Należy wykonać zarówno masaż serca jak i sztuczne oddychanie metodą usta - nos:
•  zrób 10 szybkich ucisków na serce, a następnie 2 wdechy do nosa. Zabieg ten należy powtarzać z częstotliwością 10 razy na minutę.

UWAGA!
Niezależnie od tego, jakie będą wyniki podjętych przez Ciebie działań, po wypadku należy zwrócić się o pomoc do weterynarza!"
Sylwia Szymańska

Psy wykrywające raka

Czy wiecie, że w Instytucie Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN w Jastrzębcu pod Warszawą szkoli się psy do wykrywania markerów zapachowych raka płuca i piersi?
Zachęcam do przeczytania artykułu Psy wykrywające raka. 
"Za granicą podejmowano także próby wyszkolenia psów do wykrywania markerów zapachowych raka pęcherza, jajników i prostaty – opowiada naukowiec. Podczas badań wykorzystano naturalne zdolności psa do węszenia i rozróżniania różnych zapachów w śladowych ilościach. Badania w Instytucie Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN zostały zapoczątkowane w 2003 roku. Pretekstem do ich podjęcia były dwa krótkie doniesienia w renomowany czasopiśmie medycznym "The Lancet" o psach, które spontanicznie, bez szkolenia swoim specyficznym zachowaniem przyczyniły się do wykrycia nowotworu skóry (czerniaka) u swoich właścicieli.

Psy szkoli się w szeregu zapachowym z wykorzystaniem warunkowania instrumentalnego. Na ogół w szeregu jest pięć pojemników. Ustawiane są one w pomieszczeniu w odległości 1,2 m. Pies jest nagradzany za prawidłowe wskazanie wzorcowej próbki zapachowej, czyli pochodzącej od osoby z już stwierdzoną choroba nowotworową.. Po kilku sekundach obwąchiwania pies siada lub kładzie się przy próbce, która w jego mniemaniu "pachnie" rakiem. Najprawdopodobniej psy reagują na zapach organicznych substancji lotnych, takich jak alkany i pochodne benzenu, które produkowane są przez nowotworową tkankę i uwalniane do krwi, a następnie do moczu, potu i wydychanego powietrza. Dobre rezultaty szkolenia uzyskuje około 30 proc. psów ras znanych dobrego węchu - labradorów, owczarków, sznaucerów i spanieli. Jak podkreśla prof. Jezierski, skuteczność wykrywania nowotworu złośliwego przez wyszkolone psy na podstawie zapachu wynosi od 70 do 90 proc. Szkolenie psa trwa od kilkunastu tygodni do kilku miesięcy. Zależy to od zdolności zwierzęcia i tresera. W Instytucie rozpoczynamy szkolenie psów w wieku od mniej więcej 7-8 miesięcy do 2 lat – dodaje naukowiec.

Jego zdaniem, gdyby udało się udowodnić, że psy ze stosunkowo małym odsetkiem błędów odróżniają próbki zapachowe we wczesnych stadiach rozwoju choroby, można by pomyśleć o ich zastosowaniu do badań przesiewowych. Nie można jednak twierdzić, że psy zastąpią diagnozę medyczną – podkreśla. Metoda mogłaby sprawdzić się zwłaszcza w krajach, gdzie dostęp do nowoczesnej aparatury jest utrudniony. Nie ma jak dotąd dobrych testów przesiewowych dla raka płuca, brak jednoznacznego wpływu okresowych prześwietleń RTG na wskaźnik umieralności na raka płuca, zaś jeśli chodzi o raka piersi, to prasa donosi, iż około 30 proc. wyników badań mammograficznych robionych w Polsce nadaje się do wyrzucenia z powodu niesprawności sprzętu – zauważa prof. Jezierski.

Od kilku lat, m.in. w USA, są również prowadzone badania nad określeniem rodzaju oraz procentowego składu lotnych związków organicznych charakterystycznych dla chorób nowotworowych. Stosuje się do tego celu chromatografię gazową w połączeniu ze spektrometrią mas. W Polsce tego typu badania podjęto ostatnio na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Porównując próbki powietrza wydychanego przez osoby chore i zdrowe znaleziono różnice odnośnie kilkunastu związków chemicznych. Jednak różnice nie zawsze są wystarczająco specyficzne, by można uznać, że ta metoda może już być wprowadzona do rutynowych badań przesiewowych wykrywających markery zapachowe chorób nowotworowych. Badania te są obecnie rozwijane i doskonalone. Wydaje się, że ostatnio zwrócono większą uwagę na możliwość wykorzystania analizy zapachu w celach diagnostycznych – mówi prof. Jezierski.

Badania nad wykorzystaniem psów do wykrywania nowotworów są prowadzone w kilku placówkach na świecie. Dwie z nich znajdują się w Wielkiej Brytanii, dwie w Stanach Zjednoczonych. Próby podejmowano również w Szwecji. Domyślam się, że szkolenie takich psów jest podejmowane przez wielu treserów-amatorów, ponieważ metoda była kilkakrotnie publikowana w czasopismach – dodaje prof. Jezierski. Jak podkreśla, największą przeszkodą w prowadzeniu badań jest "naiwna" inteligencja psów, przejawiająca się w próbach "oszukania" opiekuna, by zdobyć nagrodę niezależnie od poprawności wskazań. Próbują drogi na skróty: nie sprawdzają wszystkich próbek albo wskazują na chybił trafił, licząc, że uda się dostać nagrodę-smakołyk bez poprawnego wykonania zadania. Stąd musimy mieć do nich ograniczone zaufanie - opowiada.

Za swój największy sukces naukowiec uważa opracowanie obiektywnej metody oceny wiarygodności wskazań psów w szeregu zapachowym. Psy mimo doskonałego węchu o czułości i selektywności ok. tysiąc razy lepszej niż współczesna aparatura analityczna, niestety nie są nieomylnymi „aparatami” analitycznymi. Wiarygodność detekcji z użyciem psów zależy nie tylko od węchu, ale również od zdolności wytworzenia trwałego i niezawodnego odruchu warunkowego tzn. skojarzenia odpowiedniego zachowania (sygnalizowania) ze znalezieniem szukanego zapachu – mówi. Opracowaliśmy różnego typu testy pozwalające ocenić skłonność psa do wskazań przypadkowych, posługiwania się innymi bodźcami niż węchowe, kierowania się wskazówkami nieświadomie sygnalizowanymi przez człowieka itp. Pozwala to bardziej rzetelnie ocenić możliwość użycia psów w praktyce – dodaje prof. Tadeusz Jezierski z Instytutu Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN."


Marsz (nie) milczenia Kraków - jestem na tak!

fot. Tatiana
Z przyjemnością przeczytałam wiadomości, że Kraków dołączył do akcji i będzie maszerował protestując. Czekam z niecierpliwością na termin :)
A tak było w lutym:
Marsz (nie) milczenia - stop przemocy wobec zwierząt - Kraków 13.02.2011 godz.13:00
"Wczoraj kiedy kończyłam zajęcia, o 12.30 wiedziałam, że popędzę pod Barbakan zaprotestować. Miałam tylko 10 min. po dotarciu do domu, żeby dojechać pod Barbakan. Porwałam jakiś batonik i nie zastanawiając się ani sekundy pognałyśmy z Carmenką na marsz. Na miejscu spotkałam moich znajomych, uczniów ze szkoły, atmosfera była fantastyczna. Ruszyliśmy majestatycznie przy rytmach bębnów ulicą Floriańską w stronę Rynku, dalej przez Grodzką aż do pomnika psa Dżoka. Marsze ruszyły w całej Polsce, szkoda tylko, że niektóre psiaki prowadzone były na kolczatce albo łańcuszku zaciskowym. Może warto jeszcze edukować właścicieli podczas marszu?"

Dlaczego psie przedszkole tylko do czwartego miesiąca?

fot. Dani
Co powinniśmy wiedzieć o rozwoju szczeniaka i dlaczego tak ważny jest okres do czwartego miesiąca jego życia w procesie wychowania i szkolenia? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, należy uzyskać elementarną wiedzę dotyczącą rozwoju psa, a w szczególności tzw. okresu socjalizacji u szczeniąt.  I tu okazuje się, że poruszamy się w bardzo ścisłej przestrzeni czasu - od 3 do 16 -18 tygodnia życia. Te kilka tygodni sprawia, że szczenię nabywa umiejętności radzenia sobie z wieloma bodźcami i wyzwaniami, z sytuacjami które w przyszłości mogą zaważyć na jego zachowaniu się w życiu dorosłym. Co ważne, w okresie między 3 a 5 tygodniem wykazuje on największą ciekawość poznawania otoczenia, w pewnym sensie eksperymentuje z tym, co go otacza: wchodzi w różne zakamarki, dobrze znosi domowe hałasy, chętnie podejmuje rozmaite przedmioty. Nie zważa na ograniczenia wynikające z poczucia lęku. To także czas, kiedy rozwija się system komunikacji niezbędny do prawidłowego komunikowania się z innymi psami, ludźmi. Szczeniak przystosowuje się do środowiska, w którym żyje i w którym będzie funkcjonował jako dorosły pies. Takim miejscem, kiedy zabieramy szczeniaka w wieku 7-8 tygodnia, staje się również nasz dom.  Ale dlaczego w psim przedszkolu przyjmowane są szczeniaki do czwartego miesiąca? Pamiętajmy, że już w 7-8 tygodniu zaczyna się czas, kiedy lęk zaczyna szczeniaka lekko hamować. Okresem krytycznym, który zamyka ten beztroski okres poznawania i eksperymentowania bez poczucia lęku jest przeciętnie 16-18 tydzień.  I tu, tak naprawdę pojawia się sedno problemów, z którymi spotykamy się jako szkoleniowcy obserwując dorosłe psy. Brak właściwego bodźcowania szczeniaka w okresie socjalizacji może spowodować w przyszłości rozmaite problemy  behawioralne, włącznie z zachowaniami agresywnymi, zarówno w stosunku do psów jak i ludzi. Zadaniem psiego przedszkola jest nauka właściciela, przekazania mu odpowiedniej wiedzy dotyczącej wychowania, bezpiecznego bodźcowania szczeniaka w różnorodnym środowisku, nawiązania prawidłowej więzi, budowania wzajemnego zrozumienia oraz w jaki sposób(bezpieczny dla psa) zapewniać mu odpowiedni rozwój. Najczęstsze problemy jakie dotykają właścicieli szczeniaków, to: brak hamowania gryzienia na rękach, gryzienie wszystkiego co znajduje się w zasięgu jego pyszczka, siusianie w mieszkaniu, skakanie na opiekunów, brak nawiązywania prawidłowych kontaktów zarówno z psami, jak i innymi  ludźmi.  Tak naprawdę opiekun czuje się coraz bardziej sfrustrowany i podejmuje rozpaczliwe próby wychowania szczeniaka, które często są mało skuteczne.  Czy zadaniem psiego przedszkole jest tylko socjalizacja? Program przedszkola uwzględnia dobre wychowanie, związane m.in. z prawidłowym powitaniem, prawidłowej zabawy – zapobiegania gryzienia rąk opiekunów, jedzenia z miski – zapobiegania zachowaniom agresywnym przy misce, przynoszenie zabawki do rąk opiekunów, spokojnego znoszenia zabiegów pielęgnacyjnych (wycieranie łapek, czesanie, czyszczenie uszu, obcinanie pazurków itd.).  Plan zajęć psiego przedszkola przygotowany jest pod kątem potrzeb psa do czwartego miesiąca życia, jego psychofizycznych możliwości oraz stwarza możliwość nauki podstaw posłuszeństwa z wykorzystaniem wspólnej zabawy. Poprzez wprowadzenie podstawowych umiejętności takich jak koncentracja uwagi na opiekunie szybko nauczymy szczeniaka polecenia siad, waruj, stój – tzw. polecenia optycznego i słownego. W procesie uczenia naszego podopiecznego należy pamiętać, że w już 49-50 dniu zapis EEG odpowiada zapisowi zwierząt dorosłych, czyli szczenięta osiągają pełną zdolność uczenia się.   Psie przedszkole oraz szkolenia psa w jego dorosłym życiu dadzą nam odpowiedź na inne pytania dotyczące jego aktywności, potrzeb, prawidłowego funkcjonowania w naszej ludzkiej przestrzeni ale o tym w następnym artykule.

Czy mój pies nadaje się na szkolenie?

fot. Mo

To chyba najczęściej zadawane pytanie podczas pierwszego spotkania na zajęciach kursu szkolenia psa. Wątpliwość budzi wiek, bo ma już 6 lat i towarzysząca temu konkluzja czy warto go szkolić?
Często właściciele mają wątpliwość, czy starszy pies nadaje się na zajęcia i czy poradzi sobie z  zajęciami, które trwają 1.5 godziny.
Inną przyczyną wątpliwości jest rasa, bo piesek jest mały lub też, bo nie jest rasowy.
Zatem czy warto szkolić?
Warto, podczas zajęć nie tylko dowiesz się jak to robić, ale nabędziesz wiedzę dotycząca potrzeb związanych bezpośrednio z twoim psem, nauczysz się jak rozwiązywać podstawowe problemy dotyczące różnych zachowań, których nie akceptujesz, poznasz w jaki sposób bawić się z psem, aby zabawa była dla niego atrakcyjna.
Szkolenia z zakresu posłuszeństwa przeznaczone są dla każdego psiaka, natomiast sposób nauczania dopasowany jest zawsze do jego indywidualnych predyspozycji i możliwości.
Pamiętajmy, szkolenie psa to nauka ale też fantastyczna zabawa, o czym przekonują się kursanci :D

Pojęcie kary

Na kursie trenerskim poruszyliśmy dość ciekawe zagadnienie: pojęcie kary, skojarzenia jakie ono w nas wywołuje oraz znaczenia tego pojęcia w kontekście teorii uczenia się.
Słowo kara w potocznym rozumieniu i czysto ludzkim wymiarze budzi negatywne emocje i kojarzone jest zazwyczaj ze stosowaniem kary fizycznej, psychicznej, przemocą, brutalnością lub złośliwością.
Czy w takim kontekście możemy mówić o jakimkolwiek sukcesie podczas jej stosowania? Czy jest właściwym środkiem do uzyskania zamierzonego efektu?
W teorii uczenia się pojęcie kary ma jednak inne znaczenie – oznacza pojawienie się konsekwencji zachowania, które zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia tego zachowania w przyszłości. Jej właściwe zastosowanie ma na celu osiągnięcie właściwego efektu, jest jednym ze sposobów na uzyskanie zmiany zachowania.
I tak rodzą się kolejne pytania: co konkretnie kryje się pod pojęciem kary w kontekście teorii uczenia się? Czy stosowanie kary podczas szkolenia psa może przynieść pozytywny efekt – czy pozostaje nam jedynie nagradzanie psa?
O tym oczywiście można dowiedzieć się na kursie :)ale warto zadać sobie to pytanie podczas nauki psa.

In the Womb Dogs

Umieszczony tu filmik jest jedynie zachętą do oglądnięcia jego pełnej wersji. Gorąco polecam! Dowiecie się jak wygląda życie płodowe psa od momentu poczęcia do narodzin. Co jest w tym wszystkim najwspanialsze dla mnie, że jest o Goldenach :D

Psy wojny. Pies i II wojna światowa

sowiecka szkoła dla psów, fot. Wikipedia CC
Czy wiecie do czego były wykorzystywane psy podczas wojny. Polecam ciekawy artykuł Psy wojny. Pies i II wojna światowa
"Pierwszy wrzesień – dzisiaj jest 71 rocznica niemieckiej napaści na Polskę, która zapoczątkowała największy konflikt zbrojny XX wieku. W trakcie II wojny światowej walczyły miliony żołnierzy, ale niewielu z nas zdaje sobie sprawę, że w tych trudach walki dzielnie towarzyszyły im psy.
Do czego były wykorzystywane te przyjacielskie czworonogi? Głównie do patrolowania, przenoszenia wiadomości, pilnowania tajnych obiektów oraz wykrywania min. Na polu walki najbardziej cenione były: owczarki niemieckie i belgijskie, dobermany, collie, syberian husky, malamuty i psy eskimoskie.
Amerykańska armia zaczęła szkolić psy już w 1935 roku. Ulubioną rasą Marines były dobermany, które w wojsku przechodziły specjalny trening. Zwierzęta, tak jak ludzie otrzymywały odpowiednie stopnie wojskowe – od szeregowca do starszego sierżanta. Zdarzały się sytuacje, że na froncie pies stawał oko w oko z przeciwnikiem, który miał niższy stopień wojskowy od niego.
Psy towarzyszyły niemieckim wojskom – służyły w oddziałach SS, gdzie pilnowały jeńców w gettach i obozach koncentracyjnych. Najczęściej wykorzystywaną przez Niemców rasą był owczarek niemiecki – szczególnie uwielbiany przez Heinricha Himmlera.

Suka Hitlera
Hitler też miał owczarka niemieckiego o imieniu Blondie, którą dostał od Martina Bormana w 1941 roku. Są różne teorie na temat relacji Hitlera ze zwierzętami. Historyk Wiktor Suworow uważał, że Hitler cierpiał na zoofobię, a z Blondie pokazywał się tylko w celach propagandowych, bo czysty rasowy pies pasował do jego wizerunku. Z kolei inne źródła podają, że Hitler lubił psy, zwłaszcza owczarki niemieckie, które mógł łatwo kontrolować. Z relacji admirała Dönitza wyłania się obraz przywódcy, który zwierzęta kocha, nawet bardziej niż ludzi: owczarek Blondie „odgrywał chyba [w życiu Hitlera] najistotniejszą rolę, ważniejszą niż najbliżsi współpracownicy”.
Blondie spotkał niestety smutny los. Hitler nie chciał, by wilczyca dostała się w ręce Rosjan, więc zdecydował się ją zabić. Ponieważ w nocy z 29 na 30 kwietnia 1945 roku planował popełnić samobójstwo, przegryzając ampułkę z cyjanowodorem, postanowił wypróbować jej działanie na owczarku. „Profesor Haase podał psu truciznę w ten sposób, że w otwartym przez tresera sierżanta Tornowa pysku rozgniótł szczypcami ampułkę – wspominał Otto Gűnsch. osobisty adiutant Hitlera – „Pies natychmiast padł martwy, jak rażony gromem”. Do tej pory nie wiadomo, czy Hitlerem kierowała rzekoma miłość do psa, czy obawa, że trucizna, której sam chciał użyć będzie nieskuteczna.

Armia Czerwona
Liczne wojsko czworonożnych żołnierzy posiadała też Armia Czerwona, która wykorzystywała psy głównie do transportowania rannych oraz przenoszenia ładunków i informacji. Szczególnie cenione były białe samojedy, które brały udział w akcjach szpiegowskich. Ze względu na swoją śnieżno-białą sierść, mogły niepostrzeżenie w zimowej scenerii prześlizgnąć się obok wrogich posterunków. Psy w radzieckiej armii, wykorzystywane były także do wykrywania min. Czworonożne jednostki saperskie pomagały w rozbrojeniu około 300 dużych miast, m. in. Smoleńska, Warszawy czy Lwowa.
sowiecka szkoła dla psów, fot. Wikipedia CC
Pieski los
Mniej optymistyczny los spotykał radzieckie psy przeciwczołgowe – tzw. „żywe zapalniki”. Rosjanie tak szkolili zwierzęta, by te z ładunkiem trotylu na grzebiecie wbiegały pod niemieckie czołgi. Morderczy trening czworonoga polegał na tym, że głodzony przez wiele dni pies, dostawał jedzenie jedynie pod kadłubem maszyny. Tak wyćwiczone psy wypuszczano naprzeciw zbliżających się czołgów niemieckich. Gdy zwierzę wchodziło pod czołg, włączał się zapalnik, który detonując materiał wybuchowy wysadzał psa i niszczył pojazd gąsienicowy.
W końcu zrezygnowano z tego pomysłu, kiedy okazało się, że część psów – prawdopodobnie wystraszonych hałasem silników czołgowych – zawraca i szuka schronienia pod własnymi czołgami, przy okazji wysadzając je w powietrze.

Polacy nie gęsi i swoje psy też mają
Czworonożni żołnierze walczyli także w polskich jednostkach. Na polu walki można było spotkać owczarki niemieckie czy dobermany. Oficjalnie do armii zostały wprowadzone w 1937 roku, a ich głównym polem działania była łączność.
Jednym z ciekawszych bohaterów z czasów drugiej wojny światowej jest rasowy wilczur – Bruce, który towarzyszył 1. Dywizji Pancernej. Pokonał szlak bojowy: od Szkocji, przez Normandię, Holandię i Niemcy. Był bardzo posłuszny, nie bał się odgłosów wojny, nie uciekał przed wystrzałami i hukiem dział. Był ulubieńcem i maskotką polskich żołnierzy, a w czołgu miał swoje specjalne miejsce.
Innym przykładem bohaterskiego psa jest owczarek podhalański – Misiek, który towarzyszył oddziałom AK w rejonie świętokrzyskim. Miał niezwykły instynkt tropiciela i był niezastąpiony w wykrywaniu Niemców. Podczas wart i patroli ostrzegał żołnierzy przed nadchodzącym niebezpieczeństwem. Wojskową służbę zakończył w 1944 roku, ale wola walki i przywiązanie sprawiły, że ze swoją drużyną wędrował jeszcze przez kilka miesięcy.

Kundelek na medal
Jednym z najsłynniejszych psów z czasów II wojny światowej był kundelek Chips. Jako pies wartowniczy pilnował samego prezydenta Franklina D. Roosevelta i premiera Winstona Churchilla w styczniu 1943 r. W historii zaistniał dzięki temu, że samotnie zaatakował włoskie jednostki na Sycylii, zmuszając do poddania się czterech operatorów karabinu maszynowego. Za swoje bohaterskie zasługi, Chips został uhonorowany orderami przeznaczonymi tylko dla ludzi: Srebrną Gwiazdą i Purpurowym Sercem.

Ku chwale, czyli odznaczenia dla zwierząt
Maria Dickin w 1943 roku, by uczcić pamięć o zasłużonych w czasie wojny zwierzętach ustanowiła medal ustanowiła Medal Dickina. Na rewersie krążka, pod inicjałami PDSA (People's Dispensary for Sick Animals) widnieją słowa „za odwagę”, a poniżej „my również służymy”. Jest to odpowiednik Krzyża Wiktorii, brytyjskiego odznaczenia za zasługi dla kraju. Jak się z czasem okazało bohaterów wśród zwierząt nie brakowało. W czasie trwania II wojny światowej, w latach 1943-1949 odznaczono 54 „młodszych braci” w tym 32 gołębie, 18 psów, 3 konie i 1 kota."

O czym należy pamiętać przed wakacjami

Wakacje zbliżają się wielkimi krokami i pewnie niektórzy z was zastanawiają się, jak zabezpieczyć psa przed insektami, które stanowią zagrożenie dla zdrowia. Polecam artykuł lek. wet. Artura Dobrzyńskiego "Bezpieczne wakacje z psem", z którego dowiecie się, w jaki sposób ochronić psa i na co należy zwrócić uwagę.
"Wakacje coraz bliżej. Już wkrótce całą rodziną, nie wyłączając psa, wyruszymy na zasłużony odpoczynek. Niestety sezon urlopowy to również okres intensywnych ataków kleszczy, komarów, meszek i pcheł. Potrafimy się przed nimi bronić, mając całą gamę różnych środków do wyboru. Ale czy wiemy jak ochronić przed nimi naszego psa?
Wysokie temperatury i duża wilgotność powietrza to idealne warunki dla rozwoju ektopasożytów. W związku z tym, że początek lata był ciepły i deszczowy, możemy spodziewać się nie tylko inwazji komarów, lecz również zwiększonej aktywności kleszczy.

Te ostatnie, w naszych warunkach klimatycznych, zaliczane są do najgroźniejszych pasożytów, zarówno dla psa, jak i człowieka. Przenoszą bowiem czynniki chorobotwórcze, takie jak wirusy, pierwotniaki czy bakterie, prowadzące do wielu groźnych chorób, często kończących się śmiercią zwierzęcia lub nieodwracalnymi powikłaniami. Do chorób tych należą np. babeszjoza (która nie poddana leczeniu szybko kończy się śmiercią zwierzęcia), boreliozę, erlichiozę, wirusowe zapalenie opon mózgowych i mózgu (atakujące zwierzęta i ludzi).
Zapadalność na choroby odkleszczowe jest ściśle związana z szerokim rozprzestrzenieniem kleszczy na terenie kraju. Ich największe zagęszczenie zanotowano w części północno-wschodniej, północno-zachodniej, okolicach Sudet, Kotliny Toruńskiej, Pogórza Śląskiego i Wysoczyzny Łaskiej.
Wakacyjne wypady za miasto to także ryzyko zetknięcia z pchłami, które nie tylko gryzą i wywołują reakcje alergiczne, ale również przenoszą choroby. Pasożyty te są bowiem żywicielem pośrednim tasiemca Dipylidium caninum. Często, gdy nasz pupil próbuje pozbyć się zainfekowanej pchły ze swojej sierści, wygryza sierść i wówczas dochodzi do połknięcia owada. W wyniku tego, w organizmie naszego czworonoga rozwija się dorosła postać tasiemca. Jest to również niebezpieczne dla ludzi, szczególnie dla dzieci, będących w bliskim kontakcie z psem, na przykład śpiących z nim w łóżku lub bawiących się z nim. Dzieje się tak, ponieważ człony tasiemca niejednokrotnie wypełzają samoistnie z odbytu zwierzęcia i osiadają na jego sierści lub przedostają się do otoczenia Na skutek braku zachowania podstawowych zasad higieny (choroba brudnych rąk) może dojść do przekazania dziecku infekcji drogą pokarmową. Pasożytom przenoszonym przez pchły można i trzeba zapobiegać poprzez regularne stosowanie preparatów zabijających te owady.
Coraz więcej osób decyduje się na wyjazd ze swoim pupilem do krajów o cieplejszym klimacie, np. w rejon Basenu Morza Śródziemnego. Tam z kolei występują nie tylko te same, co w Polsce choroby odkleszczowe, lecz również dodatkowe, takie jak teilerioza i hepatozoonoza. Nieleczona teilerioza, przebiega podobnie jak babeszjoza, której najgorszym następstwem jest trwałe uszkodzenie nerek. Hepatozoonoza z kolei powoduje poważne uszkodzenie wątroby, płuc, szpiku kostnego i mózgu. Choroba ta jest najbardziej rozpowszechniona w Portugalii i Hiszpanii.
Nie tylko kleszcze stanowią zagrożenie dla naszych psów na południu Europy. Równie groźne są komary i muchówki. Samice komarów przenoszą nicienie, wywołujące dirofilariozę sercowo-płucną. Na skutek ukąszeń komara nicienie dostają się do tkanki podskórnej, a następnie do krwioobiegu oraz oskrzeli i prawej komory serca, gdzie następuje ich rozwój. Eksperci przewidują, że choroba ta, w wyniku globalnego ocieplenia, obejmie wkrótce całą Europę, dotarła już bowiem do naszych sąsiadów – na Słowację i Ukrainę.
Z kolei muchówki przenoszą jedną z najgroźniejszych chorób pasożytniczych u psów – leiszmaniozę. Szacuje się, że jest nią zarażonych około 2,5 mln psów w Europie południowo-zachodniej (Hiszpania, Portugalia, Francja, Niemcy, Włochy, Węgry, kraje byłej Jugosławii, Rumunia, Grecja, Turcja). Choroba ta jest także niebezpieczna dla ludzi, dlatego niezwykle istotne jest stosowanie preparatów odstraszających te owady.
Na szczęście nie jesteśmy bezbronni wobec zagrożenia, jakim są dla naszych psów pasożyty zewnętrzne. Niestety nie ma jeszcze szczepionek przeciwko wszystkim chorobom przez nie przenoszonym. Dlatego optymalnym rozwiązaniem jest sięgnięcie po środki o wielokierunkowym działaniu, chroniące jednocześnie przed kleszczami, pchłami, komarami i muchówkami. Najlepiej pytać o nie w lecznicach weterynaryjnych. Warto prosić o środki mające najszersze spektrum przeciwpasożytnicze, czyli zarówno zabijające jak i odstraszające. Najbardziej skuteczne są te, które zawierają w swym składzie środek o nazwie Permetryna, mający działanie odstraszające.
Do takich należą np. wieloskładnikowe krople najnowszej generacji Advantix Spot-on, aplikowane bezpośrednio na skórę psa. Wyróżnia je to, że nie tylko zabijają kleszcze, ale również je odstraszają, ograniczając ich atak do minimum. W rzadkich przypadkach wkłucia się w skórę zwierzęcia kleszcze szybko giną, nie zdążywszy zarazić. Krople te likwidują również pchły, a także skutecznie odstraszają komary i muchówki (np. meszki i ćmianki), co jest szczególnie ważne w przypadku wyjazdu z psem na południe Europy. Jeśli wybieramy się w rejony o największym zagęszczeniu kleszczy (np. na Mazury), to warto skorzystać z dodatkowej ochrony i oprócz kropli zastosować obrożę przeciwkleszczową (np. Kiltix), która chroni psa nawet do siedmiu miesięcy.
Niestety nie wszyscy właściciele psów pamiętają o zabezpieczaniu ich przed niebezpiecznymi pasożytami zewnętrznymi. Jak wynika z badań przeprowadzonych w Polsce, przez firmę badawczą Synovate Healthcare, aż 38 proc. osób deklaruje, że ani razu w ciągu roku nie zabezpiecza swojego psa. Optymalną sześciokrotną ochronę w ciągu roku stosuje tylko dwóch na stu właścicieli psów. A przecież warto pamiętać, że chroniąc psa chronimy też siebie, ponieważ minimalizujemy ryzyko przenoszenia chorób."