Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prasa - nauka - internet czyli co piszą inni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prasa - nauka - internet czyli co piszą inni. Pokaż wszystkie posty

środa

Psy wykrywające raka

Czy wiecie, że w Instytucie Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN w Jastrzębcu pod Warszawą szkoli się psy do wykrywania markerów zapachowych raka płuca i piersi?
Zachęcam do przeczytania artykułu Psy wykrywające raka. 
"Za granicą podejmowano także próby wyszkolenia psów do wykrywania markerów zapachowych raka pęcherza, jajników i prostaty – opowiada naukowiec. Podczas badań wykorzystano naturalne zdolności psa do węszenia i rozróżniania różnych zapachów w śladowych ilościach. Badania w Instytucie Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN zostały zapoczątkowane w 2003 roku. Pretekstem do ich podjęcia były dwa krótkie doniesienia w renomowany czasopiśmie medycznym "The Lancet" o psach, które spontanicznie, bez szkolenia swoim specyficznym zachowaniem przyczyniły się do wykrycia nowotworu skóry (czerniaka) u swoich właścicieli.

Psy szkoli się w szeregu zapachowym z wykorzystaniem warunkowania instrumentalnego. Na ogół w szeregu jest pięć pojemników. Ustawiane są one w pomieszczeniu w odległości 1,2 m. Pies jest nagradzany za prawidłowe wskazanie wzorcowej próbki zapachowej, czyli pochodzącej od osoby z już stwierdzoną choroba nowotworową.. Po kilku sekundach obwąchiwania pies siada lub kładzie się przy próbce, która w jego mniemaniu "pachnie" rakiem. Najprawdopodobniej psy reagują na zapach organicznych substancji lotnych, takich jak alkany i pochodne benzenu, które produkowane są przez nowotworową tkankę i uwalniane do krwi, a następnie do moczu, potu i wydychanego powietrza. Dobre rezultaty szkolenia uzyskuje około 30 proc. psów ras znanych dobrego węchu - labradorów, owczarków, sznaucerów i spanieli. Jak podkreśla prof. Jezierski, skuteczność wykrywania nowotworu złośliwego przez wyszkolone psy na podstawie zapachu wynosi od 70 do 90 proc. Szkolenie psa trwa od kilkunastu tygodni do kilku miesięcy. Zależy to od zdolności zwierzęcia i tresera. W Instytucie rozpoczynamy szkolenie psów w wieku od mniej więcej 7-8 miesięcy do 2 lat – dodaje naukowiec.

Jego zdaniem, gdyby udało się udowodnić, że psy ze stosunkowo małym odsetkiem błędów odróżniają próbki zapachowe we wczesnych stadiach rozwoju choroby, można by pomyśleć o ich zastosowaniu do badań przesiewowych. Nie można jednak twierdzić, że psy zastąpią diagnozę medyczną – podkreśla. Metoda mogłaby sprawdzić się zwłaszcza w krajach, gdzie dostęp do nowoczesnej aparatury jest utrudniony. Nie ma jak dotąd dobrych testów przesiewowych dla raka płuca, brak jednoznacznego wpływu okresowych prześwietleń RTG na wskaźnik umieralności na raka płuca, zaś jeśli chodzi o raka piersi, to prasa donosi, iż około 30 proc. wyników badań mammograficznych robionych w Polsce nadaje się do wyrzucenia z powodu niesprawności sprzętu – zauważa prof. Jezierski.

Od kilku lat, m.in. w USA, są również prowadzone badania nad określeniem rodzaju oraz procentowego składu lotnych związków organicznych charakterystycznych dla chorób nowotworowych. Stosuje się do tego celu chromatografię gazową w połączeniu ze spektrometrią mas. W Polsce tego typu badania podjęto ostatnio na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Porównując próbki powietrza wydychanego przez osoby chore i zdrowe znaleziono różnice odnośnie kilkunastu związków chemicznych. Jednak różnice nie zawsze są wystarczająco specyficzne, by można uznać, że ta metoda może już być wprowadzona do rutynowych badań przesiewowych wykrywających markery zapachowe chorób nowotworowych. Badania te są obecnie rozwijane i doskonalone. Wydaje się, że ostatnio zwrócono większą uwagę na możliwość wykorzystania analizy zapachu w celach diagnostycznych – mówi prof. Jezierski.

Badania nad wykorzystaniem psów do wykrywania nowotworów są prowadzone w kilku placówkach na świecie. Dwie z nich znajdują się w Wielkiej Brytanii, dwie w Stanach Zjednoczonych. Próby podejmowano również w Szwecji. Domyślam się, że szkolenie takich psów jest podejmowane przez wielu treserów-amatorów, ponieważ metoda była kilkakrotnie publikowana w czasopismach – dodaje prof. Jezierski. Jak podkreśla, największą przeszkodą w prowadzeniu badań jest "naiwna" inteligencja psów, przejawiająca się w próbach "oszukania" opiekuna, by zdobyć nagrodę niezależnie od poprawności wskazań. Próbują drogi na skróty: nie sprawdzają wszystkich próbek albo wskazują na chybił trafił, licząc, że uda się dostać nagrodę-smakołyk bez poprawnego wykonania zadania. Stąd musimy mieć do nich ograniczone zaufanie - opowiada.

Za swój największy sukces naukowiec uważa opracowanie obiektywnej metody oceny wiarygodności wskazań psów w szeregu zapachowym. Psy mimo doskonałego węchu o czułości i selektywności ok. tysiąc razy lepszej niż współczesna aparatura analityczna, niestety nie są nieomylnymi „aparatami” analitycznymi. Wiarygodność detekcji z użyciem psów zależy nie tylko od węchu, ale również od zdolności wytworzenia trwałego i niezawodnego odruchu warunkowego tzn. skojarzenia odpowiedniego zachowania (sygnalizowania) ze znalezieniem szukanego zapachu – mówi. Opracowaliśmy różnego typu testy pozwalające ocenić skłonność psa do wskazań przypadkowych, posługiwania się innymi bodźcami niż węchowe, kierowania się wskazówkami nieświadomie sygnalizowanymi przez człowieka itp. Pozwala to bardziej rzetelnie ocenić możliwość użycia psów w praktyce – dodaje prof. Tadeusz Jezierski z Instytutu Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN."


Psy wojny. Pies i II wojna światowa

sowiecka szkoła dla psów, fot. Wikipedia CC
Czy wiecie do czego były wykorzystywane psy podczas wojny. Polecam ciekawy artykuł Psy wojny. Pies i II wojna światowa
"Pierwszy wrzesień – dzisiaj jest 71 rocznica niemieckiej napaści na Polskę, która zapoczątkowała największy konflikt zbrojny XX wieku. W trakcie II wojny światowej walczyły miliony żołnierzy, ale niewielu z nas zdaje sobie sprawę, że w tych trudach walki dzielnie towarzyszyły im psy.
Do czego były wykorzystywane te przyjacielskie czworonogi? Głównie do patrolowania, przenoszenia wiadomości, pilnowania tajnych obiektów oraz wykrywania min. Na polu walki najbardziej cenione były: owczarki niemieckie i belgijskie, dobermany, collie, syberian husky, malamuty i psy eskimoskie.
Amerykańska armia zaczęła szkolić psy już w 1935 roku. Ulubioną rasą Marines były dobermany, które w wojsku przechodziły specjalny trening. Zwierzęta, tak jak ludzie otrzymywały odpowiednie stopnie wojskowe – od szeregowca do starszego sierżanta. Zdarzały się sytuacje, że na froncie pies stawał oko w oko z przeciwnikiem, który miał niższy stopień wojskowy od niego.
Psy towarzyszyły niemieckim wojskom – służyły w oddziałach SS, gdzie pilnowały jeńców w gettach i obozach koncentracyjnych. Najczęściej wykorzystywaną przez Niemców rasą był owczarek niemiecki – szczególnie uwielbiany przez Heinricha Himmlera.

Suka Hitlera
Hitler też miał owczarka niemieckiego o imieniu Blondie, którą dostał od Martina Bormana w 1941 roku. Są różne teorie na temat relacji Hitlera ze zwierzętami. Historyk Wiktor Suworow uważał, że Hitler cierpiał na zoofobię, a z Blondie pokazywał się tylko w celach propagandowych, bo czysty rasowy pies pasował do jego wizerunku. Z kolei inne źródła podają, że Hitler lubił psy, zwłaszcza owczarki niemieckie, które mógł łatwo kontrolować. Z relacji admirała Dönitza wyłania się obraz przywódcy, który zwierzęta kocha, nawet bardziej niż ludzi: owczarek Blondie „odgrywał chyba [w życiu Hitlera] najistotniejszą rolę, ważniejszą niż najbliżsi współpracownicy”.
Blondie spotkał niestety smutny los. Hitler nie chciał, by wilczyca dostała się w ręce Rosjan, więc zdecydował się ją zabić. Ponieważ w nocy z 29 na 30 kwietnia 1945 roku planował popełnić samobójstwo, przegryzając ampułkę z cyjanowodorem, postanowił wypróbować jej działanie na owczarku. „Profesor Haase podał psu truciznę w ten sposób, że w otwartym przez tresera sierżanta Tornowa pysku rozgniótł szczypcami ampułkę – wspominał Otto Gűnsch. osobisty adiutant Hitlera – „Pies natychmiast padł martwy, jak rażony gromem”. Do tej pory nie wiadomo, czy Hitlerem kierowała rzekoma miłość do psa, czy obawa, że trucizna, której sam chciał użyć będzie nieskuteczna.

Armia Czerwona
Liczne wojsko czworonożnych żołnierzy posiadała też Armia Czerwona, która wykorzystywała psy głównie do transportowania rannych oraz przenoszenia ładunków i informacji. Szczególnie cenione były białe samojedy, które brały udział w akcjach szpiegowskich. Ze względu na swoją śnieżno-białą sierść, mogły niepostrzeżenie w zimowej scenerii prześlizgnąć się obok wrogich posterunków. Psy w radzieckiej armii, wykorzystywane były także do wykrywania min. Czworonożne jednostki saperskie pomagały w rozbrojeniu około 300 dużych miast, m. in. Smoleńska, Warszawy czy Lwowa.
sowiecka szkoła dla psów, fot. Wikipedia CC
Pieski los
Mniej optymistyczny los spotykał radzieckie psy przeciwczołgowe – tzw. „żywe zapalniki”. Rosjanie tak szkolili zwierzęta, by te z ładunkiem trotylu na grzebiecie wbiegały pod niemieckie czołgi. Morderczy trening czworonoga polegał na tym, że głodzony przez wiele dni pies, dostawał jedzenie jedynie pod kadłubem maszyny. Tak wyćwiczone psy wypuszczano naprzeciw zbliżających się czołgów niemieckich. Gdy zwierzę wchodziło pod czołg, włączał się zapalnik, który detonując materiał wybuchowy wysadzał psa i niszczył pojazd gąsienicowy.
W końcu zrezygnowano z tego pomysłu, kiedy okazało się, że część psów – prawdopodobnie wystraszonych hałasem silników czołgowych – zawraca i szuka schronienia pod własnymi czołgami, przy okazji wysadzając je w powietrze.

Polacy nie gęsi i swoje psy też mają
Czworonożni żołnierze walczyli także w polskich jednostkach. Na polu walki można było spotkać owczarki niemieckie czy dobermany. Oficjalnie do armii zostały wprowadzone w 1937 roku, a ich głównym polem działania była łączność.
Jednym z ciekawszych bohaterów z czasów drugiej wojny światowej jest rasowy wilczur – Bruce, który towarzyszył 1. Dywizji Pancernej. Pokonał szlak bojowy: od Szkocji, przez Normandię, Holandię i Niemcy. Był bardzo posłuszny, nie bał się odgłosów wojny, nie uciekał przed wystrzałami i hukiem dział. Był ulubieńcem i maskotką polskich żołnierzy, a w czołgu miał swoje specjalne miejsce.
Innym przykładem bohaterskiego psa jest owczarek podhalański – Misiek, który towarzyszył oddziałom AK w rejonie świętokrzyskim. Miał niezwykły instynkt tropiciela i był niezastąpiony w wykrywaniu Niemców. Podczas wart i patroli ostrzegał żołnierzy przed nadchodzącym niebezpieczeństwem. Wojskową służbę zakończył w 1944 roku, ale wola walki i przywiązanie sprawiły, że ze swoją drużyną wędrował jeszcze przez kilka miesięcy.

Kundelek na medal
Jednym z najsłynniejszych psów z czasów II wojny światowej był kundelek Chips. Jako pies wartowniczy pilnował samego prezydenta Franklina D. Roosevelta i premiera Winstona Churchilla w styczniu 1943 r. W historii zaistniał dzięki temu, że samotnie zaatakował włoskie jednostki na Sycylii, zmuszając do poddania się czterech operatorów karabinu maszynowego. Za swoje bohaterskie zasługi, Chips został uhonorowany orderami przeznaczonymi tylko dla ludzi: Srebrną Gwiazdą i Purpurowym Sercem.

Ku chwale, czyli odznaczenia dla zwierząt
Maria Dickin w 1943 roku, by uczcić pamięć o zasłużonych w czasie wojny zwierzętach ustanowiła medal ustanowiła Medal Dickina. Na rewersie krążka, pod inicjałami PDSA (People's Dispensary for Sick Animals) widnieją słowa „za odwagę”, a poniżej „my również służymy”. Jest to odpowiednik Krzyża Wiktorii, brytyjskiego odznaczenia za zasługi dla kraju. Jak się z czasem okazało bohaterów wśród zwierząt nie brakowało. W czasie trwania II wojny światowej, w latach 1943-1949 odznaczono 54 „młodszych braci” w tym 32 gołębie, 18 psów, 3 konie i 1 kota."